IntegralPsyche _TH_SEARCH _TH_LOGIN
Menu

Spotkania


Przeglądający wątek:   1 Anonimowi





Ku pokrzepieniu serc? :)
Just popping in
Dołączył:
2006/10/18 13:54
Grupa:
Registered Users
Posty: 16
Poziom: 2; EXP : 74
HP : 0 / 43
MP : 5 / 496
Offline
"All that we see or seem is but a dream within a dream" Edgar Alan Poe

Wysłano: 2007/1/25 16:37
Inny format Exportuj


_MD_RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Webmaster
Dołączył:
2006/9/7 9:34
Grupa:
Webmasters
Registered Users
Posty: 30
Poziom: 4; EXP : 22
HP : 0 / 80
MP : 10 / 943
Offline
Czyzby pokrzepiające było to, że każdy sen się kiedyś kończy?

Pewnie znasz to powiedzenie pewnego taoisty, zapomniałem kogo. Mniej więcej brzmiało to tak:

"Miałem sen. Byłem w tym śnie motylem. Kiedy się przebudziłem, nie wiedziałem, czy to ja śniłem, że jestem motylem, czy to motyl śnił, że jest człowiekiem"


Hmm... chyba nie przekręciłem.

Wysłano: 2007/1/26 22:02
Inny format Exportuj


_MD_RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Just popping in
Dołączył:
2006/10/18 13:54
Grupa:
Registered Users
Posty: 16
Poziom: 2; EXP : 74
HP : 0 / 43
MP : 5 / 496
Offline
Tak, chyba właśnie o to mi chodziło, że każdy sen się kiedyś kończy. A pokrzepiające jest wg mnie to, że jak sen się kończy, to wtedy właśnie zaczyna się prawda. No a jak wiadomo, "prawda was wyzwoli". I co o tym sądzisz?

Wysłano: 2007/1/28 18:11
Inny format Exportuj


RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Webmaster
Dołączył:
2006/9/7 9:34
Grupa:
Webmasters
Registered Users
Posty: 30
Poziom: 4; EXP : 22
HP : 0 / 80
MP : 10 / 943
Offline
Myślę, że sen też jest Prawdą. Czyli że sen i jawa to dwie strony tego samego. Gdyby prawda pojawiała się wraz z końcem snu, znaczyłoby to, że jest jakiś stan (prawdy)
do którego należy dążyć, przebudzić się, a w którym nie się jest już teraz. To proste, dość schematyczne myślenie.
Więc myślę, że jest raczej tak, że ta Prawda jest w nas, a przebudzenie ze snu polega na "realizacji", urzeczywistnieniu jej. Zresztą nawet sen i jawa to nie system zero-jedynkowy, są różne stadia snu, stany pośrednie między snem i jawą (tzw. stan dominacji fal alfa) no i oczywiście sny świadome/jasne sny.
A więc jak można się przebudzić ze snu skoro żadnego zewnętrznego/różnego od nas przebudzenia nie ma?

Wysłano: 2007/1/29 8:52
Inny format Exportuj


_MD_RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Just popping in
Dołączył:
2006/10/18 13:54
Grupa:
Registered Users
Posty: 16
Poziom: 2; EXP : 74
HP : 0 / 43
MP : 5 / 496
Offline
Teoretycznie jest tak jak mówisz, ale w praktyce to u mnie wygląda to tak, że muszę bardzo mocno się natrudzić, zanim do czegokolwiek dojdę na drodze rozwoju duchowego. No i właśnie upieram się, że jest to rozwój - ma swoje etapy, cała ta "realizacja" gdzieś kiedyś się zaczęła i, mam nadzieję, kiedyś się uskuteczni. Może i sen jest również prawdą, ale nie chcę go, bo jako osoba nieoświecona (śniąca) krzywdzę siebie i innych i jestem źródłem cierpienia. Więc dokładam wszelkich starań, żeby jednak się obudzić. Czyli upieram się jednak przy tym, że sen jest zjawiskiem szkodliwym, które chcę zarzucić na rzecz trzeźwego oglądu świata.

Wysłano: 2007/1/29 18:08
Inny format Exportuj


_MD_RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Webmaster
Dołączył:
2006/9/7 9:34
Grupa:
Webmasters
Registered Users
Posty: 30
Poziom: 4; EXP : 22
HP : 0 / 80
MP : 10 / 943
Offline
Też tak myślę, że rozwój ma swoje etapy a "sen" generalnie jest czymś szkodliwym. Chodzi mi tylko o samą naturę obudzenia się. Czy polega na tym, że zyskuje się coś nowego, czego się wcześniej nie miało czy też po prostu człowiek uświadamia sobie to co ma/to kim jest i nie zyskuje się żadnej nowej super-jakości.

Słyszałaś to zdanie zen mówiące o prawdziwym oświeceniu?:

"Kiedyś góry były górami, a rzeki rzekami. Kiedy miałem pierwszy wgląd w Naturę Buddy, góry były rzekami, a rzeki górami. Teraz po latach - góry są górami, a rzeki rzekami".

Kiedy siedzę w medytacji czuję w sobie to całe napięcie, żebym coś miał z tego siedzenia, żeby to miało jakiś sens.
To małe "ja" potrzebuje sensu, a najlepiej jakiegoś przebudzeia, które przyniesie ulgę. Ale ten sens, nawet gdyby istniał, byłby sensem nadanym przez moje małe "ja". Nie jestem jednak pewien, czy to "ja" jest wszystkim czym naprawdę jestem.
Więc raczej nie staram się z tym coś robić, nie walczyć (ze sobą). To po prostu jest. I po pewnym czasie jest słabsze. Im mniej się daje temu uwagę, tym jest to słabsze. Normalna aktywność umysłu pojawia się i wciąż zmienia. Jak film, który nie chce się skończyć. W ciszy widzi się te tysiące różnych scenariuszy na minutę, które przelatuję człowiekowi przez głowę. Należy być cierpliwym i niewiarygodnie uważnym, żeby zobaczyć przerwy między klatkami filmu i w tych przerwach zobaczyć pusty ekran. I że na ten ekran projektujemy własny film. Że wszystko jest filmem. Czyli "a dream within a dream", sen we śnie.

Wysłano: 2007/1/31 8:55
Inny format Exportuj


_MD_RE: Ku pokrzepieniu serc? :)
Just popping in
Dołączył:
2006/10/18 13:54
Grupa:
Registered Users
Posty: 16
Poziom: 2; EXP : 74
HP : 0 / 43
MP : 5 / 496
Offline
Precz ze śmiertelną powagą :P Precz z "przeintelektualizmem", "teoretyzmem", tonami książek, dziesiątkami wykładów i skryptami na to, jak żyć. Przecież w życiu chodzi o to, żeby żyć. ŻYĆ. Ż Y Ć !! :D

Wysłano: 2007/3/23 20:34
Inny format Exportuj






Możesz przeglądać wątki.
Nie możesz rozpoczynać nowych wątków.
Nie możesz dodawać odpowiedzi.
Nie możesz edytować swoich postów.
Nie możesz kasować swoich postów.
Nie możesz dodawać ankiet.
Nie możesz głosować.
Nie możesz dodawać załączników.
Nie możesz pisać bez weryfikacji.

[Wyszukiwanie zaawansowane]



Powered by XOOPS 2.0 © 2001-2006 The XOOPS Project
Theme & Graphics by Xoops Brasil